Kontrowersje wokół KROPiK-u. "PSL szykuje skok na kasę"

Dodano:
Para z psem, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay / Mabel Amber/ Domena publiczna
24 lutego rząd przyjął projekt ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów. Sprawa budzi jednak duże kontrowersje.

Listę zarzutów wobec przyjętych przepisów opublikował w mediach społecznościowych m.in. podlaski działacz Konfederacji Zbigniew Kasperczuk. Na portalu X zwrócił uwagę przede wszystkim na koszty, jakie nowe przepisy mogą oznaczać dla właścicieli zwierząt.

"Oficjalnie dla dobra zwierząt, w praktyce wyciąganie pieniędzy"

"Rząd chce wprowadzić system KROPiK, czyli państwowy rejestr psów i kotów. Oficjalnie dla dobra zwierząt. W praktyce wygląda to jak kolejny pomysł na wyciąganie pieniędzy z kieszeni milionów Polaków. Państwo chce wydać około 150 milionów złotych na budowę nowej bazy danych, mimo że taka baza już w Polsce działa bezkosztowo od ponad 20 lat." – napisał Kasperczuk na platformie X. Jego zdaniem najbardziej problematyczny jest fakt, że wiele zwierząt w Polsce jest już dziś oznakowanych mikrochipem i figuruje w działających bazach danych. Projekt ustawy nie zakłada jednak automatycznego przeniesienia tych informacji do nowego systemu.

"Najbardziej absurdalne jest to, że miliony właścicieli psów, którzy już zapłacili za chipowanie swoich zwierząt, będą musieli zapłacić ponownie, żeby obowiązkowo wpisać je do nowego państwowego systemu" – podkreślił. W innym fragmencie wpisu dodał: "Najpierw płacisz raz jako odpowiedzialny właściciel, a potem państwo zmusi cię do płacenia drugi raz".

Polityk zarzuca przy okazji Polskiemu Stronnictwu Ludowemu, promującemu pomysł nowej bazy, tworzenie pretekstu do obsadzania kolejnych etatów. "Za tym projektem stoi PSL i Ministerstwo Rolnictwa, które chce stworzyć wielką państwową bazę danych którą będzie zarządzać ARMiR który planuje utworzyć kolejne etaty do zarządzania nowym systemem. Eksperci mówią, że to próba zabezpieczenia sobie przez PSL miejsc pracy (spadochronów) na wypadek niepowodzeń w kolejnych wyborach. PSL od lat przedstawia się jako partia bliska zwykłym ludziom i mieszkańcom wsi. Dziś wygląda to raczej tak, że chce zbudować kolejny system, który uderzy w zwykłych właścicieli psów i kotów, a przy okazji stworzy nowy biznes dla swoich ludzi" – puentuje.

Projekt przyjęty przez rząd

Rozwiązanie przygotowane w Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi ma wprowadzić ogólnopolski system identyfikacji zwierząt domowych. Za projekt odpowiada wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak. Według resortu centralny rejestr ma pomóc w walce z bezdomnością zwierząt i ułatwić odnajdywanie zagubionych psów oraz kotów. Sam system ma być prowadzony przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a w nowej bazie mają znaleźć się informacje o oznakowanych zwierzętach oraz o ich właścicielach.

Projekt przewiduje wprowadzenie obowiązku oznakowania psa lub kota mikrochipem oraz zarejestrowania go w państwowym systemie. Brak rejestracji będzie traktowany jako wykroczenie zagrożone karą grzywny. Kontrole w tym zakresie będą mogły prowadzić m.in. policja, straż miejska oraz Inspekcja Weterynaryjna.

Ponad 130 mln zł na system

Z dokumentów dotyczących projektu wynika, że uruchomienie i funkcjonowanie rejestru w pierwszych latach może kosztować budżet państwa ponad 130 mln zł. Sam system ma powstawać przez kilka lat, a następnie stopniowo obejmować kolejne zwierzęta. Koszty chipowania i rejestracji w dużej mierze mają ponosić właściciele zwierząt. Projekt nie przewiduje ogólnopolskiego mechanizmu wsparcia finansowego dla osób o niższych dochodach – ewentualna pomoc w tym zakresie ma zależeć od decyzji samorządów.

Krytycy pomysłu przywołują fakt, że w Polsce od lat działają prywatne bazy danych oznakowanych zwierząt prowadzone przez organizacje społeczne i podmioty współpracujące z gabinetami weterynaryjnymi. Część ekspertów wskazuje, że zamiast budowy nowego systemu państwo mogłoby rozważyć integrację danych z już istniejących baz.

Doktor habilitowany Krzysztof Koźmiński, profesor UW, w opinii prawnej na temat KROPiK zwrócił uwagę, że „projekt ustawy ignoruje zastane stosunki społeczne, tj. przede wszystkim istniejące od lat oraz obejmujące miliony rekordów rejestry w prowadzonych przez prywatne podmioty (zwłaszcza organizacje pozarządowe o profilu prozwierzęcym) bazach danych – mimo że w wielu państwach członkowskich Unii Europejskiej krajowy prawodawca opiera właśnie na nich państwowy rejestr/system rejestrów psów i kotów, angażując zasoby prywatnych podmiotów oraz partnerów społecznych w wykonywanie zadań publicznych”. To oznacza, że gdyby ustawa weszła w życie, to poskutkowałaby ona wygaszeniem działalności gospodarczej podmiotów prowadzących prywatne bazy danych oznakowanych zwierząt domowych. Ponadto doprowadziłoby to do wzrostu kosztów usług znakowania i rejestracji zwierząt, które obecnie są często świadczone nieodpłatnie, co będzie oddziaływać na schroniska dla zwierząt, hodowców zwierząt i właścicieli zwierząt domowych.

Źródło: X / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...